By przemycić narkotyki możemy użyć wielu sposobów. Można przecież schować je pod napletkiem, bądź wystrzelić z katapulty. Można także stworzyć w pełni operacyjną łódź podwodną, dzięki której niepostrzeżenie przemyci się narkotyki. Tak właśnie zrobili Kolumbijscy gangsterzy.
Wcześniejsze łodzie podwodne służące do przemycania narkotyków nie były do końca łodziami podwodnymi, ponieważ na zewnątrz wystawał najczęściej element odpowiadający za dopływ powietrza. Ta łódź jest pierwszą, która potrafi w pełni się zanurzyć i przepłynąć spory dystans bez wynurzania. Jak spory? Tego na razie nie wiadomo, ponieważ łódź została odkryta przed swym dziewiczym rejsem.
Do przejęcia łodzi doszło w poniedziałek. Kolumbijskie służby dostały informacje od swoich tajnych donosicieli. Jednak mimo szybkiej reakcji, wojskowym udało się dotrzeć jedynie do łodzi, w okolicy nie znaleźli już oni ani narkotyków, ani żadnego członka załogi.
Czas więc na odrobinę szczegółów technicznych. Pułkownik Manuel Hurtado mówi, że łódź byłaby w stanie przetransportować około 8 ton narkotyków. Zaś jako cel, przemytnicy najprawdopodobniej obieraliby Meksyk. Łódź ma 30 metrów długości i została obudowana włóknem szklanym. Napędzana jest dwoma silnikami diesla. We wnętrzu mogącym pomieścić 6 osób, znajduje się oczywiście klimatyzacja. Łódź może zanurzyć się na głębokość około 3 metrów, zaś dzięki 5-metrowemu peryskopowi, można mieć oko na to, co dzieje się na zewnątrz.
"Silniki były w pełni przygotowane do podróży. Łódź była w pełni gotowa do zanurzenia i dotarcia do granicy z Meksykiem bez wynurzania się. Taka podróż zajęłaby około 8-9 dni. Budowa zajęła zapewne 6-8 miesięcy i kosztowała około 2 000 000 dolarów". Dodaje pułkownik Manuel Hurtado.