Nie warto przeklinać w samolocie
![]()
O tym, że na pokładzie samolotu warto zachowywać się zgodnie z kulturą przekonał się 37-letni Robert Sayegh. Otóż gdy zasiadł na pokładzie samolotu z Detroit do Nowego Jorku w rozmowie z współpasażerem zaczął wygłaszać swoje uwagi dotyczące blisko 45-minutowego opóźnienia lotu.
Stojąca nieopodal stewardesa usłyszała wulgaryzmy wygłaszane przez mężczyznę odbierając je jako atak na swoją osobę, po czym postanowiła powiadomić pilota samolotu o zdarzeniu. Ten zaś bez zastanowienia postanowił zatrzymać prawie startujący samolot, po czym na pokład zawitała policja. 37-latek został wyprowadzony z samolotu.
Robert (biznesmen, producent programu rozrywkowego na kanale E! Network) w rozmowie z reporterami przyznał się, że użył niecenzuralnych słów w samolocie ale z całą pewnością nie były one skierowane do stewardesy. "Ona była po prostu w pobliżu" - dodaje mężczyzna. "Cała sytuacja jest wyjątkowo żenująca. Załoga samolotu uznała mnie za zagrożenie".
Rzeczniczka prasowa Atlantic Southeast Airlines, Kate Modolo ogłosiła, że trwa wewnętrzne śledztwo w sprawie incydentu podczas lotu 5136. Mężczyzna zaraz po zajściu został przeproszony, oraz zarezerwowano mu kolejny samolot którym odleciał już bez przeszkód.