Facebook to nie tylko platforma służąca do komunikowania się ze znajomymi, ale jak również się okazuje doskonale nadaje się do sprawowania relacji z przeprowadzanego właśnie porwania. 36-letni Jason Valdez po porwaniu pewnej młodej kobiety zamknął się z nią w swoim domu, zabarykadował się po czym zaczął sumiennie postować na swojej tablicy.
Kiedy przed domem mężczyzny znalazła się policja, 36-latek zaczął opisywać co właśnie czuje. Wrzucił nawet kilka zdjęć jego i porwanej z podpisem "znalazłem sobie gorącą zakładniczkę, huh?". Gdy funkcjonariusze odcięli zasilanie w całym domu, mężczyzna nie zrezygnował i do sprawowania relacji na Facebooku użył swojego telefonu komórkowego.
Kiedy odział SWAT wkroczył do domu mężczyzna niespodziewanie postrzelił sam siebie, natychmiast trafił do szpitala w stanie krytycznym. Kobieta wyszła z całego zajścia bez szwanku.
Warto dodać, że znajomi Jasona w czasie owej sytuacji byli dla niego bardzo pomocni. Do dzisiaj na profilu mężczyzny możemy znaleźć wpisy takie jak: "odsuń się od okna, umieścili strzelca w krzakach". Ilość polubień we wpisach Jasona o porwaniu również potrafi zadziwić.
Policja zastanawia się, czy nie nagrodzić odpowiednio pomocnych znajomych.