Trudno nazwać to przypadkiem lub zbiegiem okoliczności. Restauracja w której stołował się mężczyzna nazywa się “Zawał Serca”. Reklamuje się hasłami takimi jak “Smak, za który warto umrzeć”. Właściciele przynajmniej mogą z czystym sercem powiedzieć - ostrzegaliśmy!
Tożsamość pechowego mężczyzny nie została ujawniona. Wiemy za to, że bezpośrednim sprawcą zawału serca był Potrójny Bypass Burger. Ta kanapka ma ponad 6 tysięcy kalorii a i tak nie jest najgroźniejszym daniem jakie możemy wybrać z menu. Jak na ironię operacja wszczepienia bypassów najprawdopodobniej będzie konieczna dla naszego bohatera. Menager restauracji, Jon Basso, odrzuca oskarżenia jakoby cało wydarzenie miało być akcją reklamową - “Nawet z naszym poczuciem humoru nie zdecydowalibyśmy się na taki dowcip. Wszyscy czujemy się okropnie z powodu tego wydarzenia.”
Sieć restauracji Zawał Serca od dawna budzi spore kontrowersje w Stanach Zjednoczonych, gdzie otyłość jest poważnym problemem. Wystarczy zobaczyć schemat najbardziej kalorycznego posiłku Poczwórnego Bypass Burgera, żeby zrozumieć skąd się biorą oskarżenia. Kanapka ma ponad 8 tyś kalorii podczas gdy dzienne zapotrzebowanie dorosłego mężczyzny to zaledwie 2,5 tyś kalorii. Nie wolno zapomnieć o dodatkowych frytkach i napoju. Zastanawiam się, czy restauracja jest na tyle cyniczna by podawać do swoich dań dietetyczną colę?
Kelnerki w restauracji ubrane są w kostiumy niegrzecznych pielęgniarek. Co najciekawsze fastfood oferuje darmowe jedzenie osobom ważącym ponad 150 kilogramów.