![]()
Pewna mieszkanka Australii gdy uświadomiła sobie, że jej mąż ją zdradza, postanowiła znaleźć sposób, by mężowi odechciało się baraszkowania po cudzych łóżkach. Stąd też idea, by podpalić mu członka. Teraz kobieta czeka na wyrok.
Otóż oskarżona 46-latka znalazła się w sądzie z powodu oskarżenia o zabójstwo męża. Mężczyzna miał zginąć z jej rąk w 2008 roku. Kobieta jednak nie przyznała się do zabójstwa. Śledczy ustalili, że mężczyzna został podpalony za pomocą benzyny, przez co doznał poparzeń na 75% powierzchni ciała. Poparzenia te były dla niego śmiertelne.
Kobieta zeznała przed sądem, że plan podpalenia męża przyszedł jej do głowy po tym, jak znalazła e-maile męża, w których wyznawał miłość innej kobiecie. - Powiedziałeś, że ją kochasz. Spalę twojego penisa. Powiem twojej rodzinie, co zrobiłeś - powiedziała podczas konfrontacji z niewiernym małżonkiem.
- Nie zrobisz tego, ty gruba, głupia k... - miał odpowiedzieć jej mąż. Niestety, okazało się, że kobieta jest nie tylko mocna w gębie. Jak powiedziała, tak zrobiła. Chwyciła pojemnik z benzyną, oblała mężczyznę i podpaliła go. Według adwokat oskarżonej, jej klientka szybko się opanowała i przystąpiła do ratowania męża. Mężczyzna jednak zmarł w szpitalu kilka dni później.
Prokurator stwierdził, że kobieta przyznała się przed sąsiadami, że to nie był wypadek (przypadkowo oblać kogoś benzyną i podpalić?...). Jednak adwokat oskarżonej przekonywała, że kobieta zrobiła to dlatego, że "błędnie wierzyła", że podpalenie penisa uratuje jej związek.