![]()
Ogólnie rzecz biorąc, o zabójstwach i gwałtach pisać nam się nie zdarza, jednakże to co wydarzyło się w tym przypadku niewątpliwie zasługuje na to, by znaleźć się w tym serwisie. Otóż przed Sądem Okręgowym w Poznaniu rozpoczął się właśnie proces 21-letniego Rafała D. 11 miesięcy po dokonaniu przez niego zbrodni.
Otóż Rafał jest posądzany o to, że zgwałcił i zabił 97-letnią kobietę, mieszkankę Trzcianki. Jakby tego było mało, mężczyzna może spodziewać się wyroku za kradzież z domu kobiety. Zwłoki kobiety znalazła pracownica opieki społecznej, która opiekowała się 97-latką.
– To była słaba osoba, z trudem się poruszała i niedowidziała. Nie wychodziła już z domu, ale dobrze sobie radziła. Opiekunka miała z nią bardzo dobry kontakt, podobnie z jej rodziną. Kobieta nie była bogata, nie miała czym przykuć uwagi mordercy– wspominają 97–latkę w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Trzciance.
Rafał D. przyznał się do tego, że popełnił wymienione wyżej czyny. Zapewne nie czuł się samotny na ławie oskarżonych, gdyż trafił tam wraz ze swoim szwagrem - Krzysztofem L., który posądzany jest za włamania do domków letniskowych i kradzież kosiarki z domu kobiety.
– Rafał powiedział mi, że jest dom, w którym nikt nie mieszka i żebym z nim poszedł zobaczyć, bo może coś się przyda – mówił Krzysztof L. – Wszystko tam było pootwierane. Chodziłem po pomieszczeniach i w jednym pokoju obaczyłem na łóżku pełno poduszek, a wśród nich siwą głowę...
– Przez to, że on tak zrobił i mnie pomówił, już jestem skazany za gwałt – na równi z nim przez ludzi z Trzcianki. Byłem tam, ale jej nawet nie dotknąłem – mówił w środę sądzie Krzysztof L.
Rafał powiedział, że kobieta ta wcześniej dała mu jeść. Ostatnią wizytę u niej argumentował tym, że chciał prosić o pieniądze. Co powiedział o samym gwałcie?
–Siedziała na łóżku i modliła się, trzymając różaniec – powiedział, po czym przyznał, że ją zgwałcił. Dlaczego?
– To był pierwszy raz, chciałem zobaczyć, jak to jest – powiedział podczas zeznań Rafał. Zakrył kobiecie twarz poduszką by nie krzyczała, po czym ją udusił. Po tym wszystkim wyszedł z domu z figurką wielkanocnego baranka i kilkoma paczkami kawy. Wieczorem skontaktował się ze szwagrem, by obaj spenetrowali dom kobiety. Krzysztof, jak już wcześniej zostało wspomniane, wyniósł kosiarkę, zaś Rafał D. zabrał ze sobą kilogram żeberek i wątróbkę z dorsza.