![]()
Co takiego ciekawego może być w gumie? W sumie to dosyć ciekawy i specyficzny materiał, jednak w tym wypadku zainteresuje nas bardziej jego niedobór w Niemczech po I wojnie światowej. Bo trzeba przyznać, że znaleźli oni całkiem ciekawe sposoby by zastąpić gumę.
Zatem zacznijmy może od tego, skąd się wziął ów niedostatek. Otóż jak wiadomo, po wojnie brakuje wszystkiego, jednak niedostatek gumy był w Niemczech tak znaczny, że była ona rekwirowana wszystkim obywatelom. Dbano też o to, by ani jeden kawałek gumy nie został wyrzucony, bądź też zmarnowany. Jednak tak na dobrą sprawę, Niemcy po prostu zapomnieli o gumie.
Wszystko przez to, że w 1914 roku wypowiedzieli wojnę Rosji i Francji. W skutek tego, Wielka Brytania wypowiedziała wojnę Niemcom. Tutaj pojawia się problem, gdyż Niemcy sami nie produkowali gumy, zaś większość produkcji należała do Wielkiej Brytanii, która od tego momentu była ich wrogiem. Oczywistym faktem jest więc to, że Niemcy nie dostali ani grama tego towaru od Anglików. Niemcy postanowili więc wysłać agentów do USA, by nabyli oni tam gumę. Jednakże Anglia nie poddała się i ustanowiła embargo dla USA na całą gumę ze wschodu. Jednak amerykańskie fabryki wybłagały zmianę decyzji. Embargo zostało zniesione, jednak pod warunkiem, że guma nie będzie eksportowana ze Stanów Zjednoczonych. Każdy kto został złapany na eksportowaniu tego towaru natychmiast tracił licencję na jego kupno.
Niemcy jednak się nie poddawały. Próbowali oni stworzyć syntetyczny kauczuk do produkcji gumy, jednak badania się nie powiodły. Dlatego pozostała im jedynie wcześniej wspomniana konfiskata. Wszystkie koła samochodowe i rowerowe był konfiskowane by następnie przetworzyć je na potrzeby wojskowe. Jak się okazuje, można było na tym nieźle zarobić. Często dochodziło do sytuacji, gdzie małe firmy kupowały płaszcze, gumowce i butelki od turystów, przetwarzały je na gumę, a następnie sprzedawały ze sporym zyskiem w niemieckich portach wodnych.
Jak się jednak okazało, recykling i wszelkie starania Niemców nie były wystarczające. Tutaj dochodzimy do miejsca, gdzie pojawiają się ciekawe zamienniki opon. Na początku koła samochodowe i rowerowe były robione z drewna, następnie próbowano je dodatkowo pokryć skórą, bądź też płótnem. Oczywiście nie dorastało to do pięt gumie. Następnie próbowano ówczesne koła stworzyć w całości ze stali, bądź też doczepić metalowe sprężynki. Jednak nadal nie równało się to gumie. Próbowano nawet wykorzystać stare, bezużyteczne opony, które pokrywano płótnem przytwierdzanym przy pomocy stalowych nitów. Następnie koło takie wypełniano galaretowatą substancją by zastąpić dętkę. Jednak gdy tylko opona się nagrzewała, substancja ta zagotowywała się i ulatywała przez dziury w kołach.
Jednak w końcu pojawiła się guma metylowa, jednak i ona nie była wystarczająco dobra. No ale o tym może następnym razem.
Okazuje się, że historia gumy jest całkiem ciekawa, gdyż mimo badań prowadzonych praktycznie od 1900 roku, dopiero 32 lata później udało się stworzyć odpowiedni substytut naturalnej gumy, która jak wiadomo, była wręcz niezbędnym produktem. Niewątpliwie guma, której teraz mamy dostatek wpłynęła znacznie na losy wojennych Niemiec, a co za tym idzie, na losy samej wojny.
Zdjęcie z 1898 roku przedstawiające używane później przez Niemców koła