Brytyjski artysta Jammie Nicholas stworzył dosyć nietypowe perfumy. Z resztą, ciężko nazwać je perfumami, gdyż ich główny składnik to ekstrakt z ekskrementów artysty. Nie myślcie sobie, że ten towar jest niesprzedawalny. Zeszło już 25 sztuk.
W wywiadzie przeprowadzonym dla viceland.com, mężczyzna mówi, że pomysł na stworzenie tego typu dobra konsumpcyjnego przyszedł mu do głowy po przeczytaniu książki "The History of Shit" (Historia Gówna) autorstwa Dominique Laporte. Autor rozważał w niej rolę odchodów jako materiałów używanych do stworzenia kosmetyków. Stwierdził on, że przyjemne zapachy są używane do zamaskowania tych brzydkich, więc brzydkie zapachy mogłyby zamaskować te przyjemne. Jammie postanowił więc sprawdzić to w praktyce. Rozmawiał z naukowcami i kosmetologami i dowiedział się, że niektóre molekuły występują zarówno w przykrych zapachach, jak i w tych przyjemnych. Do takich substancji należy np. skatol, czyli substancja występująca w kale ssaków, posiadająca silny zapach fekaliów, jednak w małych stężeniach jej zapach przypomina zapach kwiatów.
Uzbrojony w taką wiedzę, przeszedł z teorii do praktyki. Wszystkie eksperymenty przeprowadzał w domu, pracując przy otwartych oknach i używając zatyczek do nosa. Już po tygodniu przygotował specjalne "olejki zapachowe" z własnych odchodów. Następnie przez dłuższy czas destylował płyny i mieszał w różnych proporcjach. W końcu stworzył 85 butelek 60-mililitrowych swoich perfum. 25 z nich zostało już sprzedanych. Artysta przyznaje, że swoje perfumy Surplus wykorzystuje jedynie na prywatne przyjęcia, zaś ludzie, którzy je wąchali przyznają, że pachną całkiem ładnie.
Jammie Nicholas
Ciekawskim przypominamy, że o nietypowych sposobach na produkcję kosmetyków wspominaliśmy w artykule "z czego robi się kosmetyki" oraz conieco także w artykule "ambra, spermacet i conieco o kaszalotach"!