Nie będzie dla nas niespodzianką, że ojczyzną tej zwariowanej gry jest Japonia. Bolesna dla uczestników, śmieszna dla widzów, polega na uderzaniu piłkami w klejnoty przeciwnika.
Ciekawi zasad zabawy? Drużyny składają się z dwóch osób: miotacza i gracza w polu. Zawodnicy, którzy są celami ustawiają się naprzeciwko siebie, łapią się nawzajem za ramiona i stają w lekkim rozkroku. Miotacze zajmują pozycje za plecami swoich partnerów i próbują trafić w klejnoty przeciwnika. Muszą odbić piłkę od ziemi między nogami kolegi z drużyny. Dobra koordynacja, celne oko i spora dawka odwagi to mieszanka cech konieczna by stanąć do tych rozgrywek.
Gra się sporym zapasem piłek tenisowych. Ilość rzutów nie jest ograniczona. Gracze w polu mogą się przemieszczać i popychać przeciwnika by ułatwić rzut miotaczowi. Gra kończy się po pewnym czasie. Zasady wyboru zwycięzcy są podobne do tych znanym nam z bokserskich ringów. Punktuje się celne trafienie przeciwnika, za uderzenie kolegi z drużyny przeciwnicy dostają aż dwa punkty. Kiedy jeden z graczy pada na ziemię wijąc się z bólu ogłaszany jest nokaut.
Nie wiedzieć czemu sport nie zdobył zbyt wielkiej popularności.