![]()
O zakazie sprzedaży tradycyjnych żarówek przekraczających moc 60W ustanowionym przez komisję europejską każdy z nas pewnie słyszał. Dwóch niemieckich inżynierów właśnie wpadło na pomysł, jak ten przepis ominąć. Jak? Zamiast sprzedawać żarówki, będą sprzedawać kule grzewcze!
Aby zrozumieć pomysł Siegfrieda Rotthaeusera i jego szwagra należy zagłębić się w naturę tradycyjnej żarówki. Otóż 5% procent pobieranej energii przez żarówkę zostaje skonsumowane na wytworzenie światła. Reszta energii - czyli aż 95%, jest zamieniana w ciepło.
Wniosek jest prosty, tradycyjna żarówka to tak naprawdę mały grzejnik, a to, że świeci powinniśmy uznać jako dodatkowa funkcjonalność. Proste prawda? Siegfried ze szwagrem już rozpoczęli swoją działalność sprzedając kule grzewcze w cenie 1,69 euro (ponad 6 złotych). W pierwsze trzy dni sprzedali 4 tys sztuk!
49-latek obiecał przekazywać 30 centów z każdego mini-grzejnika na organizacje chroniące lasy deszczowe. Uważa on, iż jest to lepszy sposób na ochronę klimatu niż wprowadzanie pod przymusem alternatywnych żarówek z zawartością toksycznej rtęci.