![]()
Pewna para ze Szwecji tuż po ślubie zdecydowała wybrać się na 4-miesięczną podróż poślubną. Postanowili zwiedzić trochę świata i przeżyć niezapomnianą przygodę. Jak sobie zażyczyli tak też się stało. Podczas wymarzonej wyprawy Stefan i Erika Svanström zaliczyli... sześć klęsk żywiołowych!
Start podróży miał miejsce 6 grudnia 2010 roku. Gdy dotarli do Monachium w Niemczech trafili na intensywne burze śnieżne które sparaliżowały środkową część Europy. Gdy zrobiło się spokojniej, małżeństwo wraz z kilkumiesięczną córką postanowiło wybrać się do Australii do portowego miasta Cairns. Na miejscu zastali... potężny huragan Yasi, który uderzył w północno-wschodnie wybrzeże Australii wyrządzając ogromne szkody.
Gdy zdecydowali się przemieścić do Brisbane - dalej w Australii, trafili na... środek rozległej powodzi. Wyprawa do Perth odbyła się w nie lepszy sposób, małżeństwo na miejscu zastało ogromny pożar lasów. Jakby tego mało, ucieczka z Australii niezbyt pomogła. W Christchurch w Nowej Zelandii Państwo Svanström natknęło się na... trzęsienie ziemi.
Dalej nie mogło być lepiej. Wyprawa do Japonii, gdzie po kilku spokojnych dniach rozpętało się piekło: potężne trzęsienie ziemi i niszczycielskie tsunami. Ostatecznie wyprawa do Chin - o dziwo, okazała się być wyjątkowo spokojna. Podróż która zakończyła się 29 marca jak twierdzi Państwo Svanström nie wpłynęła negatywnie na ich związek.
My zaś zastanawiamy się co by było, gdyby para jednak nie wybrała by się w ową podróż...