![]()
10-letnia Clarice Harron z hrabstwa Tyrone w Irlandii Północnej zmarła w dosyć nietypowy sposób, świętując urodziny koleżanki.
Clarice wybrała się do koleżanki, by świętować jej urodziny. Postanowiła nadmuchać dla niej urodzinowy balon. Niestety balon w jakiś sposób utkwił jej w gardle i zaczęła się krztusić. Natychmiast wezwano miejscowego lekarza, który bezskutecznie próbował reanimować Clarice. Następnie pojawiła się karetka pogotowia, która zabrała dziewczynkę do szpitala w sąsiednim hrabstwie Londonderry. W trakcie 20-minutowej podróży sanitariusze także próbowali ocucić Clarice, jednak bezskutecznie. Reanimacja w szpitalu niestety także się nie powiodła, co skutkowało oczywiście śmiercią dziewczynki.
- Odwiedziłem rodzinę Clarice. Są całkowicie zrozpaczeni. To była straszliwa tragedia. Dwóch braci i siostra Clarice są także zdruzgotani. To ona była najmłodszą w rodzinie – powiedział Derek Hussey, miejscowy radny i bliski przyjaciel rodziny.
Alan Peek, proboszcz lokalnej parafii mówił o dziewczynce, że była "wesołą i szczęśliwą dziesięciolatką o zaraźliwym uśmiechu. Była także osobą pełną radości życia".