![]()
Białostoccy urzędnicy nas zaskoczyli. Okazuje się, że dzięki tamtejszym radnym, Białystok należy do konfederacji miast nadmorskich. Kłopot w tym, że jak wiadomo, miasto to raczej nie kwalifikuje się jako miejscowość nadmorska, a do Gdańska brak mu 380 kilometrów. Skąd więc pomysł by wpisać je do tej federacji?
Oczywiście jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Nie wiedzieć czemu, białostoccy radni liczą na pieniądze z Unii Europejskiej, która dotuje ubogie tereny nadmorskie. Jak się jednak okazuje, kwoty jakimi Unia wzbogaca te tereny są zależne od długości linii brzegowej, zaś za samą przynależność do konfederacji Podlasie płaci coroczną składkę wysokości nawet kilkunastu tysięcy złotych. Czyli pieniążki do UE wpływają, a nic z tego nie ma
Konferencja peryferyjnych regionów nadmorskich to organizacja, która zrzesza ubogie regiony leżące nad brzegiem Morza Bałtyckiego, Czarnego i Śródziemnego. Tak więc nie wiemy jakim cudem Białystok trafił na tą listę, ani po co on na niej nadal jest, czyżby to możliwość lobbingu przemawiała za tym wszystkim?
– Przede wszystkim jest to możliwość korzystania z lobbingu, ponieważ owa konferencja jest najbardziej aktywną organizacją skupiającą tyle regionów w Europie – przekonuje Urszula Arter z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego.
Co jednak chcą lobbować? Sprowadzenie morza do Białegostoku, który leży blisko 150 metrów nad jego poziomem?
Dla mało orientujących się na mapie...