![]()
Fotoradary to jedna z kilku rzeczy na drogach których kierowcy spotkać by nie chcieli. Zwykle gdy się jednak je zauważy, panuje taki dosyć popularny schemat działania: mianowicie pedał hamulca gwałtownie w dół. W biały dzień, lśniącej stalowej puszki trudno nie zauważyć - wiedzą o tym policjanci. A gdyby ukryć fotoradar tak aby kierowca nie mógł go zauważyć? Może w śmietniku?
Na ten pomysł wpadli policjanci z Lublina. Na alei Spółdzielczości Pracy, Witosa i Kraśnickiej przez dwa dni w weekend można było zauważyć pewien nietypowy kontener śmieci. Zamiast służyć do zachowania czystości wokół, zawierał aparaturę do robienia zdjęć kierowcom nie stosujących się do przepisów. Efekty przeszły najśmielsze oczekiwania.
Urządzenie w ciągu dnia działało bez lampy błyskowej. Przez dwa dni ustrzeliło około 1300 wykroczeń! Kontener ustawiano na drogach z ograniczeniem prędkości do 50 km/h. Przeciętnie przekraczano prędkość od 30-dziestu do 50-sięciu km/h (czyli od 6 punktów karnych i 200 złotych po 10 punktów karnych i 500 złotych).
Przyjmując średnio 300 złotych za jeden mandat, zamaskowany fotoradar w weekend zarobił 390 tys. złotych! Lubelska policja już zapowiada maskowanie fotoradarów na większą skalę.
To zgodne z prawem. Wymusza na kierowcach jazdę zgodną z przepisami na wszystkich drogach, a nie tylko tam, gdzie stoi maszt fotoradaru. Dlatego zamaskowane fotoradary mogą pojawić się na drogach w całym województwie - zapowiada Arciszewski.
Fotoradar zamaskowany w śmietniku /foto: dziennikwschodni.pl