![]()
Rosja dalej walczy z ciężko zarobioną opinią "pijackiego kraju". Tym razem rosyjscy politycy chcą zakazać sprzedawania trunków których nazwą odwołują się do polityków bądź symboli państwowych. Tym sposobem z rosyjskich sklepów, może już niedługo zniknąć wódka Putinka, Medvedeff czy Kremlowska.
Zdaniem deputowanego Antona Bieliakowa, firmy nadają swoim wyrobom takie nazwy ponieważ chcą w nieuczciwy sposób wykorzystać autorytet polityków czy wartości narodowych. Deputowany dodaje, że takie nazewnictwo nie tylko szkodzi państwu ale sprzyja propagowaniu alkoholu.
Od kiedy prezydentem Rosji został Dmitrij Miedwiediew, rosyjscy politycy nieustannie próbują zmniejszyć spożywaną ilość alkoholu przez Rosjan. Ostatnio szef Izby Obrachunkowej Siergiej Stiepaszyn zaproponował wprowadzenie państwowego monopolu na produkcję alkoholi. Zdaje się, że pomysł ten jest pomysłem chybionym, gdyż szacuje się, że połowa alkoholu w Rosji jest produkowana... nielegalnie w domach.
Dziewięć dni temu rosyjscy politycy zaproponowali ograniczenia w sprzedaży piwa, które zakłada, że piwo będzie dostępne jedynie w dużych supermarketach.