![]()
Tym razem to nie sam efekt wizualny, ale i namacalny. Twórcy tego gadżetu postanowili wyjść z dosyć niecodziennym pomysłem. Otóż po co pakować silikon w kobiece piersi, skoro można zapakować kobiece piersi w silikon? Tak też zrobili. Oto RealBreast.
Co takiego oferuje ten produkt? Otóż są to (ponoć) bardzo realistyczne protezy piersi dostępne w 4 rozmiarach ( odpowiadających mniejwięcej miseczkom A,B,C,D) oraz w 5 standardowych kolorach: jasny, średni, opalony, azjatycki, jasno-afrykański. Oczywiście końcowy kolor można dopasować używając kosmetyków.
Jeśli jest się niezadowolonym z dostępnych kolorów, bądź też standardowych sutków, można spersonalizować swoje zamówienie za kwotę 99 dolarów. Można zmniejszyć, bądź też zwiększyć wymiary sutka, oraz zmienić jego kolor. Dopuszczalne są także niewielkie zmiany koloru RealBreast. Jeśli jednak nie jesteśmy pewni jaki kolor powinniśmy wybrać, za jedyne 49 dolarów możemy zamówić specjalne próbki. Dodanie żył, bądź piegów na sztucznych piersiach to nie problem.
Producent zapewnia, że protezy te są w dotyku praktycznie takie jak jędrne, kobiece piersi. Tym bardziej po tym, gdy RealBreast nabiorą temperatury ciała. Jeśli już się zdecydowaliśmy, czas opróżnić nasz portfel o conajmniej 750 dolarów, bądź też 850, jeśli zdecydowaliśmy się na rozmiar D.
Jednakże ja, jako przedstawiciel płci mniej pięknej, nie czuję się specjalnie zachwycony tym produktem. Chyba jedynym jego plusem jest to, że można go ściągnąć, jednak jest i druga strona medalu - nigdy nie wiadomo co znajdziemy pod spodem! Pojawia się także pytanie: czy prezentowanie tego typu rzeczy to pornografia?
Zdjęcia w źródle, na stronie producenta.
RealBreast w akcji